Kosmiczni Emeryci w Akcji! Jak “stary” silnik niesie nas na Księżyc

Rakieta SLS (Space Launch System), która właśnie otwiera nam drogę na Księżyc w ramach programu Artemis, to na pierwszy rzut oka ultranowoczesna konstrukcja. Ale jeśli zajrzymy “pod maskę”, okaże się, że to spotkanie pokoleń. Można powiedzieć, że NASA zrobiła najbardziej spektakularny recykling w historii ludzkości!

Ekipa do zadań specjalnych: Silniki RS-25

Główny człon rakiety napędzają cztery potężne silniki RS-25. To nie są repliki. To autentyczne jednostki, które przez dekady wynosiły na orbitę wahadłowce (Space Shuttles). Każdy z nich ma swój numer seryjny i imponujące CV:

  • Silnik E2045: Absolutny rekordzista i “szef” grupy. Brał udział w 12 misjach promów kosmicznych! Widział starty takich legend jak Discovery czy Atlantis.

  • Silnik E2056: Prawdziwy świadek historii – to on pchał do góry ostatni lot w programie wahadłowców (STS-135).

  • Silniki E2058 i E2060: Nieco “młodsi” weterani, z których każdy ma na koncie po 6 lotów.

Dla inżynierów SLS te silniki to skarb – wiemy o nich wszystko, znamy każdą ich śrubkę i wiemy, że nas nie zawiodą, nawet gdy trzeba wygenerować moc potrzebną do ucieczki z ziemskiej grawitacji.

Senior rodu: Dziadek AJ10 na pokładzie Oriona

Jeśli myśleliście, że 12 lotów to dużo, to poznajcie prawdziwego seniora. W module serwisowym statku Orion (tym, który leci dookoła Księżyca) znajduje się silnik AJ10-190.

To konstrukcja, której korzenie sięgają lat 60.! Egzemplarz zamontowany w Orionie służył wcześniej w 19 misjach wahadłowców, a jego historia sięga 1984 roku. Kiedy ten silnik po raz pierwszy odpalał w kosmosie, na listach przebojów królowało “Careless Whisper”, a komputery osobiste były rzadkością.

Dlaczego NASA wysłała “zabytek” na Księżyc? Bo jest on genialnie prosty. Nie posiada skomplikowanych pomp – paliwo miesza się z utleniaczem samoistnie pod wpływem ciśnienia. W głębokim kosmosie, tysiące kilometrów od domu, prostota to największa zaleta.

Nie tylko silniki…

Nawet te charakterystyczne białe “rury” po bokach (boostery SRB) to w dużej mierze części z odzysku. Ich stalowe segmenty latały w kosmos dziesiątki razy od lat 80. NASA po prostu je odnowiła, sprawdziła rentgenem i dodała jeden dodatkowy segment paliwa, żeby dodać im “kopniaka”.

Lekcja dla Małych Techników

Dlaczego o tym piszemy na stronie Świata Małych Techników? Bo to piękna lekcja inżynierii.

  1. Szacunek do podstaw: Czasem rozwiązanie wymyślone 50 lat temu jest tak dobre, że nie trzeba go zmieniać.

  2. Odpowiedzialność: Inżynieria to nie tylko budowanie nowych rzeczy, to także dbanie o to, co już mamy i mądre wykorzystywanie zasobów.

  3. Pasja, która trwa: Ludzie, którzy projektowali te silniki w latach 70., pewnie nie marzyli, że ich dzieła w 2026 roku będą kluczowe dla powrotu człowieka na Księżyc.

W naszym krakowskim centrum też uczymy, że budowanie z klocków, części z odzysku czy starych mechanizmów to pierwszy krok do wielkich projektów. Jak widać, NASA robi dokładnie to samo – tylko na nieco większą skalę! 🚀🛠️

Spodobał ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi!