John Glenn i Friendship 7: Dzień, w którym Ameryka dogoniła gwiazdy

20 lutego 1962 roku to data, która na zawsze zapisała się w historii podboju kosmosu. To właśnie tego dnia, na pokładzie kapsuły Mercury-Atlas 6 (nazwanej Friendship 7), John Glenn jako pierwszy Amerykanin okrążył Ziemię. Choć lot trwał niespełna 5 godzin, jego znaczenie dla USA było kolosalne.

Wielka obietnica na krawędzi ryzyka Warto tu wspomnieć o pewnym paradoksie. Kiedy prezydent John F. Kennedy ogłaszał światu słynne wyzwanie: „Lecimy na Księżyc jeszcze przed końcem tej dekady”, Stany Zjednoczone wcale nie były liderem kosmicznego wyścigu. Wręcz przeciwnie – w tamtym momencie bilans sukcesów NASA wyglądał dość skromnie w porównaniu z osiągnięciami ZSRR.

Zanim Glenn wzbił się na orbitę, Amerykanie mieli na koncie jedynie krótkie loty suborbitalne (Alana Sheparda i Gusa Grissoma), które przypominały raczej „skoki” w górę i w dół, a nie faktyczne okrążanie planety. Jurij Gagarin zdążył już dokonać tego rok wcześniej. Glenn leciał więc z ogromną presją na barkach – musiał udowodnić, że amerykańska myśl techniczna jest w stanie dorównać radzieckiej.

Trzy okrążenia, które zmieniły wszystko Lot nie był spacerem. Glenn musiał ręcznie sterować kapsułą, gdy systemy automatyczne zaczęły zawodzić, a podczas powrotu istniało ryzyko, że osłona termiczna poluzowała się i spłonie w atmosferze. Na szczęście wszystko skończyło się sukcesem.

Dla nas, w Świecie Małych Techników, postać Glenna jest inspiracją. Pokazuje, że technologia to nie tylko suche liczby, ale przede wszystkim odwaga by marzyć o rzeczach, które wydają się niemożliwe w momencie ich planowania.

Spodobał ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi!