Luna 9 – misja, która udowodniła, że Księżyc nas nie „połknie”

3 lutego 1966 roku na powierzchni Księżyca wydarzyło się coś, co na zawsze zmieniło bieg eksploracji kosmosu. Radziecka sonda Łuna 9 wykonała pierwsze w historii miękkie lądowanie na innym ciele niebieskim.

Wielki strach przed pyłem

Zanim Luna 9 dotknęła powierzchni Oceanu Burz, naukowcy toczyli gorący spór. Część astronomów wysunęła teorię, że Księżyc jest pokryty grubą, wielometrową warstwą luźnego pyłu kosmicznego. Obawiano się, że każdy lądownik – a w przyszłości także statek z ludźmi – po prostu zapadnie się w nim niczym w ruchomych piaskach.

Luna 9 położyła kres tym obawom. Gdy lądownik o masie około 100 kg bezpiecznie osiadł na gruncie, świat dowiedział się, że powierzchnia Księżyca jest twarda i stabilna. To było zielone światło dla programu Apollo.

Trzy dni chwały i “faksowe” zdjęcia

W porównaniu do dzisiejszych łazików i lądowników, które potrafią pracować latami, Luna 9 była prawdziwym “sprinterem”. Jej misja trwała zaledwie nieco ponad trzy doby. Po 75 godzinach od lądowania wyczerpały się baterie i kontakt z sondą urwał się na zawsze. W świecie współczesnej elektroniki, gdzie sondy działają dekadami, wydaje się to mgnieniem oka.

Również jakość przesłanych materiałów była – z dzisiejszego punktu widzenia – surowa. Choć zdjęcia te były rewolucyjne, ich rozdzielczość pozostawiała wiele do życzenia. Były to ziarniste, czarno-białe panoramy, które bardziej przypominały zakłócenia w starym telewizorze niż krystalicznie czyste zdjęcia 4K, które dziś otrzymujemy z Marsa czy Księżyca.

Co ciekawe, pierwsze z tych zdjęć świat zobaczył dzięki… sprytowi Brytyjczyków. Naukowcy z obserwatorium Jodrell Bank przechwycili sygnał sondy. Zauważyli, że jest on nadawany w standardzie Radiofacsimile, używanym przez gazety. Wypożyczyli więc sprzęt z redakcji „Daily Express” i to czytelnicy tej angielskiej gazety jako pierwsi zobaczyli powierzchnię Księżyca, wyprzedzając oficjalne komunikaty ZSRR.

Zaginiona w Oceanie Burz

Mimo że wiemy dokładnie, w którym rejonie Luna 9 osiadła, do dziś nie udało się precyzyjnie zlokalizować samego lądownika. Amerykańska sonda LRO (Lunar Reconnaissance Orbiter), która krąży wokół Księżyca i wykonuje zdjęcia o niesamowitej ostrości (potrafi uchwycić nawet ślady stóp astronautów Apollo!), wielokrotnie przeszukiwała miejsce lądowania. Niestety, Luna 9 jest zbyt mała i prawdopodobnie tak niefortunnie ustawiona, że do dziś pozostaje nieuchwytna dla obiektywów orbiterów.

Czego uczy nas Luna 9?

Dla nas, w Świecie Małych Techników, Luna 9 to dowód na to, jak ogromny postęp dokonał się w ciągu zaledwie 60 lat. Od trzydniowej misji przesyłającej obraz “faksem” po potężne laboratoria badawcze pracujące lata po starcie. To dowód na to, że w inżynierii każdy, nawet najmniejszy krok, buduje fundament pod wielkie rzeczy.

Spodobał ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi!